Adwent – czasem poszukiwania, oczekiwania i nadziei.

Wielu z nas czegoś poszukuje. Oczekujemy, że będzie coraz lepiej. Dążymy do tego, by nasze życie było łatwe, lekkie i przyjemne. W szczególny sposób dbamy o nasze dzieci, usuwając przed nimi wszelkie trudności, starając się im przychylić nieba. Wynajduje się metody bezstresowego wychowania. Tworzy się regulaminy szkoły. Wtłacza się dzieciom do głowy ich mocno rozbudowane prawa (często zapominając o obowiązkach). Powołuje się instytucje rzeczników praw dziecka. Niszczy się autorytety, ponieważ rodzice często występują przeciwko nauczycielom. Natomiast, gdy pedagodzy otrzymują z poradni psychologicznej zalecenie obniżenia poziomu wymagań dla dziecka, skrzętnie i publicznie je o tym informują. Zwalniają tym samym dziecko (świadomie lub nieświadomie) od inicjatywy podejmowania prób samodzielnego starania się o dorównanie innym, o wyższą pozytywną ocenę. Postępując w ten sposób sami czują się usprawiedliwieni.

Wydaje mi się, że podobnie w Kościele. Usuwa się dzieciom wszelkie przeszkody zmuszające do pewnych wyrzeczeń. Już nie trzeba wstawać jak dawniej rano na roraty. Z Różańca odmawia się tylko jedną dziesiątkę. W wielu parafiach, aby zachęcić dzieci do przyjścia do kościoła, rozdaje się im cukierki, obrazki, puzzle… Przygotowujących się do bierzmowania (ponoć prawie dojrzałych katolików) kontroluje się za pomocą składanych na odpowiednim formularzu podpisów księży itd. Jest to świadectwo obrazujące dzisiejszy katolicyzm. Zdaję sobie sprawę, że taka jest rzeczywistość.

Trzeba sobie jednak postawić pytanie, dlaczego tak się dzieje. Uważam, że to skutki przemian społeczno-ekonomicznych zachodzących w świecie, a szczególnie w Europie. Rozwój nauki, techniki, popularyzacja wiedzy przyzwyczaiły człowieka do myślenia, że Boga nie ma. Stąd fałszowanie wszelkich wartości, stanowienie samemu sobie prawa, decydowanie, co jest dobre, a co złe. Staję się sam sobie bogiem, jestem sam sobie panem. Jestem wolny i nikt nie ma do mnie prawa. Tak nas niestety wychowano, tak nas formuje dzisiejszy świat. Wielu młodych ludzi widzi już swych własnych rodziców jako drobnomieszczańskich katolików, chodzących do kościółka w każdą niedzielę. Widzi ich, lecz o religijności, która okazuje się dla obserwujących bezużyteczna. Dostrzegalny jest rozdźwięk między wyznawaną wiarą a życiem. Dlatego też wielu młodych wchodzących w dorosłe życie (szkoła średnia przed maturą) odchodzi od wiary (np. rezygnuje z katechezy lub podstawowych praktyk religijnych). Apostazja Europy staje się faktem. Europę, w tym i naszą katolicką Polskę, trzeba na nowo katechizować. Potrzebny jest nowy katechumenat, jak w pierwotnym Kościele. Potrzeba nam na nowo odkrywać wartość Chrztu. Stąd kolejny rok duszpasterski pod hasłem „Idźmy i głośmy …”

Adwent, przypadający wg kalendarza na długie, późnojesienne wieczory, skłania do refleksji nad moim, nad naszym osobistym stosunkiem do Pana Boga. Adwent to czas oczekiwania narodzenia się Bożej Dzieciny w Betlejem; w wymiarze eschatologicznym adwent jest czasem przyjścia Jezusa Chrystusa w majestacie Sądu Ostatecznego. Wreszcie adwent – to również oczekiwanie Boga w mojej duszy. Adwent jest więc czasem nadziei na spotkanie z Panem. Ile adwentów już przeżyłem? Czy tegoroczny adwent przyczyni się do rzeczywistego spotkania się z NIM?

Tak naprawdę spotkać się z Jezusem mogę w Słowie Bożym (np. podczas dobrze odprawionych rekolekcji adwentowych), w sakramencie pojednania, w Eucharystii… Każde takie duchowo przeżyte spotkanie spowoduje moją przemianę, nawrócenie. ON to sprawi, gdyż nie chce śmierci grzesznika, lecz by się nawrócił i żył. On sprawi, że zacznę podążać nową drogą, będę odchodził od infantylnego rozumienia chrześcijaństwa, od drobnomieszczańskiego katolicyzmu, który dla dzieci i młodzieży nie jest wystarczającym świadectwem prawdziwej, żywej wiary. Może zacznę przeżywać swoją wiarę konsekwentnie, a to jest to, czego każdy z nas w duchu tak usilnie pragnie i poszukuje.

Oby tegoroczny adwent stał się początkiem mojej nowej drogi w Kościele.

Zbigniew Stachurski


Komentowanie jest wyłączone